F jak fotoprotekcja, czyli słów kilka o ochronie przed słońcem

f jak fotoprotekcja

Fotoprotekcja to mój konik. Kto mnie zna, ten o tym wie 🙂 Ochrona przeciwsłoneczna we współczesnym świecie jest podstawą numer jeden prawidłowej pielęgnacji skóry. Tak jak bez większości kosmetyków jesteśmy w stanie „przetrwać”, tak bez porządnego kremu przeciwsłonecznego już nie. Nie ma co się czarować. Brak odpowiedniego zabezpieczenia skóry przed zgubnym działaniem promieni, które docierają do powierzchni Ziemi grozi nie tylko oparzeniem skóry i jej nowotworami, ale, o zgrozo, także fotostarzeniem! Bezdyskusyjnie udowodniono zależność między ekspozycją na UV a powstawaniem czerniaka i raków skóry innych niż czerniak (nonmelanoma skin canser NMSC) [1], w tym raka podstawnokomórkowego (zwanego nabłoniakiem, czy BCC od basal cell carcinoma) oraz raka kolczystokomórkowego, a także stanów przedrakowych jak rogowacenie słoneczne i choroba Bowena.

Niebezpieczne promienie słoneczne

Dane opublikowane przez organizację Skin Cancer Foundation wskazują, że 90% raków skóry innych niż czerniak oraz 86% czerniaków ma związek z ekspozycją na promieniowanie UV [2]. W ostatnich 30 latach prawie 3-krotnie zwiększyła się liczba chorych na czerniaka. Rak podstawnokomórkowy, kiedyś domena głównie osób po 60tym roku życia, obserwuję w coraz młodszej grupie wiekowej. Mój najmłodszy pacjent, u którego rozpoznałam BCC miał 22 lata! Nie jestem jedyna w tych obserwacjach. Jeśli te dane nie przemawiają za koniecznością ochrony, w końcu każdy z nas ma tendencję do odrzucania myśli, że to nas może spotkać choroba nowotworowa, to może inny (także udowodniony) związek między UV a jego wpływem na skórę przekona nieprzekonanych. Otóż, powstawanie zmarszczek i zaburzenia pigmentacji, które obserwujemy na naszej skórze są spowodowane właśnie UV, ale nie tylko. Wykazano także udział pasma bliskiej podczerwieni – IRA (infrared A) oraz światła widzialnego (VIS).

Ekspozycji na słońcu nie unikniemy. Idąc czy jadąc do pracy, spacerując z psem, dzieckiem, przyjacielem, grillując ze znajomymi, chcąc nie chcąc, przebywamy na słońcu. Możemy za to świadomie ograniczać ekspozycję na promieniowanie. Zgodnie z rekomendacjami Towarzystw Dermatologicznych (Polskiego, Amerykańskiego, Kanadyjskiego i wielu innych) powinniśmy unikać przebywania na słońcu w godzinach 10:00-16:00 (niektóre z Towarzystw podają nieco odmienny przedział, np. Kanadyjskie 11:00-15:00 – biorąc pod uwagę szerokość geograficzną Kanady jest to zrozumiałe). Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci, a zwłaszcza tych najmłodszych. Zalecenia jasno wskazują, że dzieci do 6 miesiąca życia nie powinny przebywać na słońcu. Pamiętajmy zatem, szukajmy cienia dla naszej ochrony.

Zacznijmy jednak od podstaw

Światło słoneczne składa się w 50% z światła widzialnego, w 40% z światła podczerwonego oraz w 10% z ultrafioletowego (UV). Przechodząc przez atmosferę Ziemską zostaje pochłonięte i rozproszone w wyniku czego ponad 70% UV (UVC oraz tzw. próżniowe UV lub dalekie UV) nie dociera do powierzchni Ziemi. Promieniowanie słoneczne to nic innego jak promieniowanie elektromagnetyczne docierające w postaci fali o różnym zakresie długości (i częstotliwości). W związku z tym fale można uszeregować według ich długości (lub częstotliwości) i taki szereg nazywany jest widmem.

Najdłuższe są fale radiowe, a najkrótsze promieniowanie gamma. Nas interesuje zakres ultrafioletu (nadfioletu) czyli UVB (290-320 nm), UVA (320-400 nm), światło widzialne (400 – 770 nm) oraz podczerwień (770 nm – 1 mm). Podział ten jest umowny. Najdokładniej określone są granice światła widzialnego z uwagi na możliwość ich oceny przez oko ludzkie. Promieniowanie elektromagnetyczne to jednocześnie strumień fotonów, czyli porcji energii [3]. Tłumaczę to nie bez kozery. Zrozumienie tej kwestii pomoże nam zrozumieć zasadę działania kremów przeciwsłonecznych.

Spośród promieni UV, które przedostały się przez atmosferę 10% to UVB, zaś pozostałe 90% to UVA. Z uwagi na długość fali wykazują różne działanie na skórę, wnikają w nią na inną głębokość, niosą różną energię, odmiennie poddają się wpływom czynników środowiskowym.

Właściwości fal UVB

UVB – długość fali 290-320 nm; aktywne biologicznie i odpowiedzialne za powstanie opalenizny (tzw. późnej pigmentacji) – naturalnej ochrony przeciwsłonecznej, oparzeń oraz sprzyja rozwojowi wspomnianych już NMSC. UVB indukuje tworzenie witaminy D3 z jej prekursora 7-dehydrocholesterolu znajdującego się w skórze. Cały proces toczy się jednakże w różnych organach naszego ciała. Wspomniany prekursor jest przekształcany w efekcie do cholekalcyferolu, który z kolei jest hydroksylowany (jeśli ktoś nie pamięta, jest to wprowadzenie do związku grupy hydroksylowej, czyli -OH) w wątrobie do 25-hydroksywitaminy D3. Natężenie promieniowania UVB jest odmienne w zależności od pory roku, dnia, szerokości i wysokości geograficznej. Najsilniej działa w godzinach 10.00 – 15.00 oraz w okresie letnim.

UVA to fale dłuższe niż UVB – 320 – 400 nm, które wnikają głębiej – do skóry właściwej.

Chcę także podkreślić, że promieniowanie ultrafioletowe pochodzi nie tylko ze słońca, ale może być emitowane przez sztuczne źródła energii jak łóżka i lampy solaryjne. Wiemy doskonale, że korzystanie ze wspomnianych urządzeń dostępnych w solariach zwiększa ryzyko czerniaka skóry. Dowody przyniosły badania epidemiologiczne prowadzone od ponad 30 lat (Swerdlow et al. 1988, Walter et al. 1990, 1999, Autier et al. 1994, Westerdahl et al. 1994, 2000, Chen et al. 1998) [1]. Co gorsza, im dłuższa ekspozycja, tym wyższe ryzyko. Dotyczy to zwłaszcza osób poniżej 30 roku życia. Nie tylko skóra może ucierpieć w wyniku, nazwijmy to, praktyk solaryjnych, ale i oczy. Wystąpienie czerniaka gałki ocznej jest także powiązane z ekspozycją na promieniowanie emitowane przez lampy w solariach.

Bibliografia:

1. Ultraviolet Radiation Related Exposures (ntp.niehs.nih.gov/go/roc)
2. Danielle Yeager, Henry Lim What’s New in Photoprotection 2019
3. Maria Bełtowska-Brzezinska „Wprowadzenie do spektroskopii molekularnej” Poznań 2009